Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
glowna newsy o serialu opisy odcinkow artykuly download galeria






Wrażenia

O co chodzi? W czym rzecz? To pytania, które z pewnością mogą nasunąć się wszystkim tym, którzy regularnie odwiedzają thexfiles.cba.pl. W końcu na stronie już od dawna znajduje się recenzja "The X-Files: Resist or Serve", dział więc wydaje się niepotrzebny. Jednak nie do końca tak jest. Zamieszczona na łamach serwisu recenzja nie jest mojego autorstwa, a jak wiadomo w mojej naturze zakodowana jest chęć do tworzenia własnych tekstów. Poniższe zdania są opisem moich wrażeń oraz emocji, jakie towarzyszyły mi przy okazji obcowania z „The X-Files: Resist or Serve”. Ten, kto jest zainteresowany wyłącznie rzeczowymi wiadomościami na temat gry, może darować sobie poniższą lekturę, gdyż oprócz faktów, znajduje się tu sporo raczej mało istotnych wydarzeń…
Gdy po raz pierwszy trafiłem w sieci na informację od programistów z Black Ops Entertainment, że zajmą się projektem dotyczącym „Z Archiwum X”, pomyślałem: „nareszcie”. Jestem jednym z entuzjastów serialu, dlatego wszelkie akcje związane z agentami Mulderem i Scully są przeze mnie przyjmowane z niepohamowaną radością. Już na samą myśl, że wkrótce po raz kolejny zagram w coś autorstwa Chrisa Cartera na mojej twarzy malował się uśmiech. Byłem przekonany, że nie będzie to kontynuacja stylu z „The X-Files: The Game”, czyli projekt będzie grą z prawdziwego zdarzenia.
Ma radość trwała niestety bardzo krótko. Po kilku dniach dowiedziałem się, że planowo gra pojawi się jedynie na platformę Play Station. Jako konserwatywny zwolennik gier jedynie z PC’ta pomyślałem, że gra nie będzie warta świeczki. Poza tym nie miałem zamiaru kupować konsoli jedynie dla „Resist or Serve”, gdyż wiedziałem, że innej gierki na tą platformę z pewnością nie ruszę.
Na jakiś czas zapomniałem o tytule, nie śledziłem nawet postępu prac programistów. Po pewnym czasie trafiłem na oficjalną stronę internetową gry, gdzie przejrzałem udostępnione screeny, obejrzałem trailer itp. Po raz kolejny zapragnąłem w nią zagrać, jednak przypomniałem sobie pewien szczegół – konsola! No niestety…
Wkrótce pojawiła się jednak nadzieja! Odbierając pocztę elektroniczną, trafiłem na maila, który był petycją do programistów Black Ops Entertainment, by „Resist or Serve” przenieśli na PC’ta. Bez namysłu kilkakrotnie wypełniłem ankietę, po czym szybko ją wysłałem. Jednak jak to z petycjami bywa i ta odbiła się bez echa. Mijały kolejne miesiące, a odzewu ze strony programistów jak nie było, tak nie ma. Ostatecznie pogodziłem się z myślą, że w komputerową wersję „Z Archiwum X” po prostu nie zagram.
Był lipiec bieżącego roku, gdy przeanalizowałem wszystkie za i przeciw dotyczące zakupu konsoli. Wreszcie zdecydowałem, że w wolnych wakacyjnych chwilach, fajnie byłoby pograć w coś ciekawego, a stosunkowo nowego – wymagania sprzętowe nowych produktów na PC’ta były zbyt duże, a nie zamierzałem wymieniać „blaszaka”, skoro jego parametry wystarczały mi do codziennych potrzeb. Konsola była optymalnym i stosunkowo tanim rozwiązaniem.
Gdy już zostałem szczęśliwym posiadaczem Play Station 2, przypomniałem sobie o „Resist or Serve”. Tak, to jest to, przypuszczałem, że mimo przeciwności losu będę miał okazję uświadczyć kolejnej porcji x-klimatu w nowej odsłonie.
Oczywiście w sklepach „Resist or Serve” nie znalazłem, co z resztą w ogóle mnie nie zdziwiło. W Empiku nawet nie wiedzieli, że cokolwiek o tym tytule ujrzało światło dzienne. Od czego jest jednak Internet? Właśnie tą drogą nabyłem produkt, przez co stałem się spełnionym miłośnikiem serialu. Paczka wkrótce została mi doręczona, zawartość szybko przejrzałem, ale najważniejszy moment był dopiero przede mną.
Uruchomiłem program – przywitało mnie menu w iście x-filesowym stylu. Muzyka rodem z serialu, Mulder, Scully, kilka „X-ów” – to wystarczyło, by wprowadzić człowieka w odpowiedni klimat.
W końcu rozpocząłem nową grę, a moje oczy ujrzały prolog. Las, Rosjanie – od razu przypomniałem sobie akcję z odcinka „Tunguska”. Mogło być już tylko lepiej i tak faktycznie było. Wreszcie namieszało się tak jakby guano wpadło w wentylator i przeniosłem się w poczynania Muldera i Scully. Ich graficzne postacie wywarły na mnie niesamowite wrażenie, a głosy Duchovny’ego i Anderson sprawiły, że poczułem się jakbym oglądał kolejny odcinek „Z Archiwum X”.
Cut-scenka nie mogła jednak trwać bez końca – gdzie z przyjemność gry? Para agentów trafiła na pewno przeszkodę (celowo nie będę zdradzał jaką), dlatego po raz pierwszy wcieliłem się w rolę Fox’a Muldera. Właśnie jego scenariusz wybrałem na początku, gdyż jak wielokrotnie wspomniałem, że jest on według mnie wykładnikiem i symbolem serialu.
W pierwszej lokacji wypróbowałem wszystkie przyciski na padzie, co uświadomiło mi na co stać agenta Muldera. Układ sterowania postacią spodobał mi się, jednak był bliźniaczo podobny do tego z serii „Residnet Evil”. Raczej wywarło to na mnie pozytywne wrażenie, jednak odczułem pewien niedosyt, że gra będzie tylko i wyłącznie „xfilesowym residentem”.
Pod względem grafiki nie tylko postacie wyglądały dobrze. Pokoje, pomieszczenia, czy ulice wydały się dobrze wykonane i nie traciły właściwego dla serialu klimatu.
Pierwsze problemy pojawiły się wraz z pierwszym przeciwnikiem. Trochę to niepodobne do Muldera, że wszystkie problemy rozwiązuje pukawką. Sam system celowania też pozostawiał wiele do życzenia – jak na mój gust trochę za prosty. Gorzej sprawa się ma, gdy pojawia się kilku przeciwników naraz. Często nasza postać strzela na oślep, a próba przełączenia celu przyciskiem L2 nie działa tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Wkrótce co gorsze przekonałem się, że przeciwników jest dość sporo, a jedynym sposobem ich pokonania jest posłanie ich do piachu – trudno.
Gra ma jednak elementy, które nie czynią jej nudną. Głównym czynnikiem jest zaskoczenie gracza. Choć z programem obcowałem zaledwie kilka godzin, nie jednokrotnie serce mi przyspieszyło, po czym nie przestawało mocno bić. To szczególnie spodoba się graczom, którzy od tytułu oczekują czegoś więcej niż strzelania do wszystkiego co się rusza.
Kolejną sprawą są zagadki. Jest tu ich dość sporo (szczególnie w scenariuszu Scully), a naszym zadaniem jest je rozwiązać, gdyż bez tego nie ruszymy z miejsca. Te z reguły nie mają wyśrubowanego poziomu trudności, jednak nie możemy lekceważyć żadnego napisu na ścianie, żółtej karteczki na biurku, czy podpisu na zebranym przedmiocie. Niekiedy brak jednego szczegółu eliminuje nas z pójścia do przodu. By wyeliminować takie sytuacje, trzeba mieć oczy dookoła głowy i dokładnie (!) przeglądać wszystkie pomieszczenia. Gdy nie będziemy chcieli przejść gry „na hura”, raczej nie przeoczymy ważnej wskazówki. Od czasu do czasu warto również przejrzeć w odpowiedniej zakładce sporządzone przez agentów raporty wraz z progresem rozgrywki. W nich też natkniemy się na odwołania do poszczególnych odcinków serialu, co wydaje się być przyjemnym akcentem.
Na plus można zapisać również muzykę podczas gry. Ta pasuje do mrocznego klimatu lokacji, a jej różnorodność została dobrze dopasowana do zmiany sytuacji w trakcie rozwoju wydarzeń.
Na tą chwilę nic więcej nie jestem w stanie napisać. Jak już wspomniałem grałem stosunkowo krótko, lecz wystarczająco, by skonfrontować produkt z moimi oczekiwaniami względem niego. Moje wrażenia związane z „Resist or Serve” są dość mieszane. Z jednej strony kieruję poczynaniami mojej ulubionej postaci filmowej, z drugiej strony program ma dość dużo błędów. Niejednokrotnie podczas rozgrywki nachodziły mnie myśli: „przecież tego &#%$*& nie da się przejść!” Nie było to związane z zagadkami, czy czymś podobnym, lecz z przeciwnikami, których większa ilość staje się bardzo uciążliwa przy zaproponowanym przez programistów Ops Entertainment systemie celowania (ale o tym już chyba pisałem).
Oczywiście nie sprawi to, że odłożę płytę na półkę i od ręki porzucę dalsze obcowanie z programem. Ja nie, ale inni gracze, którzy sięgnęli po „Resist or Serve” tylko dla typu gry, jaką jest „survival” będą do tego niestety skłonni. Możliwe, że gra podzieli los swego poprzednika, „The X-Files: the Game”. Podobnie jak on, nie jest produktem bardzo słabym, jednak w gruncie rzeczy przeznaczonym wyłącznie dla wielbicieli serialu.
Ja tymczasem zmykam kontynuować swoją przygodę z „Resist or Serve”. Jeśli wymyślę jeszcze coś mądrego na temat programu, możecie być pewni, że znajdzie się to w tym dziale.

   
 


David Duchovny i Gillian Anderson ponownie wcielili się w Muldera i Scully. "The X-Files: I Want to
Believe" na DVD od 20 stycznia '09!

 

 

 

 
 


Obecnie serial "Z archiwum X"
nie jest emitowany w żadnej
polskiej stacji telewizyjnej. TVP
ociąga się z premierą 9 serii.

 

 

 
 

Pilotowy odcinek
Pilotowy odcinek wyemitowano
w 1993 roku w USA. Od tego
czasu powstało ponad 200 odc.
obejmujących 9 sezonów serialu.

 

 

 
 


David Duchovny karierę zaczynał
jako statysta i narrator w filmach.
Dzięki "The X-Files" stał się
rozpoznawalny na całym świecie.

 

 

 
 


Przeprowadzka do Anglii wyszła
Gillian Anderson na dobre.
Jako Lady Dedlock podbiła serca
Brytyjczyków w "Bleak House".

 

 

 
 


Nauczony złym doświadczeniem,
serwis doczekał się alternatywne-
-go adresu URL. Zawsze
znajdziecie go na xfiles.xbr.pl!

 

Sliders PL

www.m2000.prv.pl

The X Files Forum

Koncerty, rock, metal

statystyka