Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
glowna newsy o serialu opisy odcinkow artykuly download galeria






Fabuła

Jak fabuła, to fabuła... Poniżej przedstawiłem Wam treść kinowego filmu The X-Files: Fight the Future. Jest to po prostu streszczenie, napisane w podobnym stylu jak opisy odcinków. W tekst wmieszałem także kilka obrazków pochodzących z filmu, mam nadzieję, że będzie się Wam milej czytać. Starałem się jak najlepiej odwzorować akcję filmu, tak aby czytelnik go nie oglądając, mógł się wczuć w niesamowity klimat Fight the Future. Przejdźmy do właściwej treści…
Już na samym początku przenosimy się do roku 35.000 p.n.e. (!) w okolice Północnego Texasu. Dwóch mężczyzn podążało poprzez „pustynię śnieżną”. Jak się okazuje szukali oni schronienia w pobliskiej grocie lodowcowej. Przy zapalonych pochodniach zeszli w głąb jaskini, tam się rozdzielili. Jeden z mężczyzn zauważył zamarzniętego w bryle lodu człowieka. Gdy podszedł bliżej został zaatakowany przez jakąś dziwną bestię. Z odsieczą przybiegł jego kompan. Niestety uczynił to za późno, bo jego przyjaciel leżał już martwy. Mężczyzna zaatakował bestię. Wbił w jej ciało swój oręż. Obca istota jednak była od niego przebieglejsza, bo zdołała mu zbiec. Mężczyzna postanowił odnaleźć nieznanego przybysza. W końcu mu się to udało. Zastał bestię leżącą na ziemi. Bez wahania się na nią rzucił i ku zaskoczeniu okazał się od niej lepszy. Kilkakrotnie wbił w ciało obcego swoją „broń”, po czym istota padła martwa na ziemię. To jednak nie był koniec. Z ciała powalonej bestii zaczęła wydobywać się zielona substancja, będąca odpowiednikiem ludzkiej krwi. Nie była to jednak zwykła ciecz. Zaczęła się ona przesuwać w stronę mężczyzny i po tym jak dotarła do niego, spowodowała klęskę mężczyzny.
Chwilę później widzimy już, jak do jaskini wpadł pewien chłopiec z łopatą – Stevie. Właśnie wtedy przenosimy się już do czasów obecnych. Chłopak po tym jak się pozbierał i otrzepał z kurzu, skinął ręką do pozostałych chłopców znajdujących się na górze. Gest ten miał oznaczać, że nic mu nie jest. Stevie rozejrzał się po wnętrzu jaskini. Dostrzegł leżącą na ziemi ludzką czaszkę. Wziął ją do rąk i demonstracyjnie pokazał kolegom na górze. Wkrótce potem zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Stevie ani się spostrzegł, jak znalazł się jedną nogą na plamie zielonej krwi. Ciecz poruszyła się i dostała się po skórę chłopca. Zaczęła ona podążać w kierunku jego oczu. W końcu zgromadziła się cała w oczach i sprawiła, że całe oczodoły zrobiły się czarne, a chłopiec zamarł w bezruchu. Na taki widok koledzy Stevie’go spanikowali i pobiegli po pomoc.
Chwilę później na miejsce przyjechała miejscowa jednostka straży pożarnej. Dwóch strażaków zeszło po chłopca. Gdy już długo nie wracali, a połączenie między nimi zostało przerwane, dowodzący całą akcją wysłał kolejnych dwóch ludzi. Ci także nie wracali... Po kilku minutach na miejscu wylądował śmigłowiec, z którego wyszło kilka osób, ubranych jak Dustin Hoffman w „Epidemii”. Zeszli oni na dół, po czym po chwili wyszli z chłopcem zamkniętym już w przezroczystym pojemniku. Cała ekipa z powrotem wsiadła na pokład śmigłowca i odleciała. Wtedy przebiegiem całej sytuacji zaniepokoił się dowódca straży pożarnej. Zdenerwowany był losem swoich czterech ludzi. Kilka minut po odlocie helikoptera na miejsce dotarła prawdziwa brygada epidiomologów. Jak widać sytuacja stała się naprawdę poważna, skoro musiało zainterweniować wojsko.
Następnie przenosimy się do Muldera i Scully, tydzień po tragedii w północnym Texasie. Jak się szybko orientujemy, agenci wraz z innymi pracownikami FBI przeszukiwali budynek w Dallas, w stanie Texas w poszukiwaniu bomby. Dostali oni rozkaz przeszukania budynku federalnego, w którym jak ktoś poinformował, został podłożony materiał wybuchowy. Oczywiście jak na Muldera i Scully przystało (choć głównie jak na Muldera), znaleźli się oni na dachu sąsiedniego budynku. Mulder przypuścił, że bomba jest gdzieś indziej. Razem ze Scully zszedł na parter, by kupić coś do picia. Dana została w holu, a Mulder poszedł do automatu z napojami. Wrzucił monetę i nacisnął przycisk, ale maszyna nie działała. Wtedy agent zauważył, że automat nie jest podłączony do prądu – krótko mówiąc, znalazł bombę. Po chwili uświadomił sobie także, że ktoś go zamknął w pomieszczeniu, bo drzwi nie dało się otworzyć. Natychmiast zadzwonił do Scully. Dana od razu zareagowała, kazała ochronie ewakuować cały budynek i zawiadomiła dowodzącego akcją, agenta Michaud’a. Bomba miała wybuchnąć za 15 minut. Po dziesięciu minutach Mulder został uwolniony z pomieszczenia przez agentów, a Michaud zajął się rozbrajaniem bomby. Przedtem jednak rozkazał, aby wszyscy opuścili budynek. Tak się stało, wszyscy wybiegli, został tylko Michaud i bomba. Jak się jednak okazało agent Michaud nawet nie próbował rozbroić ładunku. Usiadł przed bombą i czekał, aż ta wybuchnie. W ostatniej chwili Mulder i Scully wsiedli do samochodu i uciekli. Kilka sekund potem bomba eksplodowała, niszcząc znaczną część budynku. Agenci wyszli z rozbitego siłą wybuchu samochodu i mogli jedynie zobaczyć zgliszcza bloku.
Po całym zamieszaniu w Dallas, agenci Mulder i Scully zostali wezwani na przesłuchanie, w siedzibie głównej FBI w Waszyngtonie. Pierwsza została przesłuchana Scully, bo Mulder nie przyszedł na czas. Po rozmowie z „ekipą” śledczą, Dana wyszła na korytarz i opowiedziała Mulderowi o wszystkim. Fox dowiedział się od niej, że próbują ich oskarżyć o wybuch. Zniszczenia sięgnęły 45 mln dolarów i zginęło 5 ludzi (agent Michaud, trzech strażaków i chłopiec), więc ktoś musiał ponieść karę. Nie było żadnych podejrzanych, dlatego komisja śledcza winą postanowiła obarczyć dwóch agentów. Dowodem przeciwko nim było to, że znaleźli się w niewłaściwym budynku. Ku rozpaczy Muldera, Dana została od niego odsunięta, czekała na przydział do innego wydziału. Właśnie z tego powodu, Scully wyznała Mulderowi, że najprawdopodobniej odejdzie z FBI i zajmie się z powrotem medycyną. Fox był załamany. Po całym, ciężkim dniu pracy, udał się do baru, by zrekompensować sobie ten straszliwy dzień. Na miejscu posiedział sobie trochę, wypijając kolejne szklanki whisky. Muldera uważnie obserwował pewien mężczyzna. W końcu nadszedł moment, gdy barmanka nie chciała już podać Fox’owi kolejnej kolejki trunku. Mulder zapłacił należne, po czym udał się w kierunku łazienki. Ta była nieczynna. Agentowi nie zostało nic innego jak załatwienie swej potrzeby na tyłach baru. Kiedy w ciemnej uliczce "sikał" koło śmietnika, nagle pojawił się mężczyzna z baru (ten, który obserwował Muldera). Przedstawił się jako doktor Alvin Kurtzweil. Alvin opowiedział Fox’owi, że śledzi od dawna jego karierę, i że teraz nadszedł czas, żeby mu pomógł. Wyjawił on Mulderowi, że budynek w Dallas został wysadzony celowo !. Powiedział o tym, że Michaud nawet nie próbował rozbroić bomby, a eksplozja nastąpiła by zatrzeć ślady po trzech strażakach i małym chłopcu. Oznajmił on także, że te cztery osoby (strażacy i chłopiec) były martwe jeszcze przed wybuchem, a nie jak poinformowano, że zginęły na skutek eksplozji. Mulder mimo wszystko nie uwierzył, wezwał taksówkę i powiedział kierowcy, żeby go zawiózł do Arlington. Po chwili jednak się rozmyślił i kazał jechać do Georgetown, do Scully.
Gdy zajechał na miejsce agentka nie spała. Wpuściła Muldera do mieszkania, a on powiedział jej, żeby się ubierała, bo muszą gdzieś jechać. Gdzie ? – powiedział Scully, że powie jej w drodze.
Tymczasem na chwilę przenosimy się ponownie do północnego Texasu. Jak szybko zauważamy zrobiło się tam zupełnie inaczej. Na miejscu jaskini pojawiło się prawdziwe laboratorium naukowe. Chwilę później na miejsce przylatuje śmigłowiec z Cancer Man’em na pokładzie. „Palacz” wysiadł z maszyny i wszedł do laboratorium. Tam przebrał się w specjalny kombinezon i z rzeszą naukowców zszedł w głąb jaskini. Znajdował się tam jeden ze strażaków, który jako jedyny przeżył atak zielonej substancji. Mimo wszystko znajdował się w fatalnym stanie... Jego skóra była przeźroczysta, pokryta śluzem, a w jego prześwitującym ciele dało się zauważyć jakiś obcy organizm – był to młody obcy ! Cancer Man nakazał utrzymanie strażaka przy życiu i wypróbowanie na nim nowej szczepionki. Jeśli coś by się nie powiodło nakazał spalić ciało.
Mulder wyjaśnił już Scully, że jadą do kostnicy, by zbadać ciało jednej z ofiar wybuchu. W tym celu udali się do szpitala Bethesda w stanie Maryland. O 4 rano weszli na teren szpitala. Po krótkiej rozmowie ze spełniającym wartę żołnierzem, weszli do środka, weszli nielegalnie, trzeba podkreślić ! Podążyli do kostnicy. Na miejscu Scully aż się przeraziła, jak zobaczyła denata. Wyglądał on inaczej niż było to opisane na karcie zgonu. Podobnie jak strażak w jaskini, miał on przeźroczyste ciało. Scully wzięła skalpel do rąk i rozpoczęła autopsję, natomiast Mulder pojechał na rozmowę z doktorem Kurtzweil’em.
Jednak zamiast Alvina, w jego mieszkaniu znalazł policję, która oskarżała doktora o szerzenie pornografii. Mulder wyszedł na zewnątrz. Tam zauważył czającego się doktora. Podszedł do niego i zaczęli rozmawiać. Agent dowiedział się od niego kilku znaczących informacji. Wirus w północnym Texasie okazał się dużo groźniejszy niż wszyscy przypuszczali. Alvin ostrzegł Muldera, że jest w wielkim niebezpieczeństwie. Oznajmił także, że w sprawę tą zamieszani są ludzie z najwyższych stanowisk. Powiedział, że szykuje się coś naprawdę dużego. Rozmowę zakończył słowami: „Wracaj do Dallas i grzeb dalej, albo dowiemy się wraz z całym krajem... jak już będzie za późno”.
W szpitalu Scully była w trakcie przeprowadzania sekcji zwłok, kiedy ochronna zorientowała się, że agenci weszli na teren placówki nielegalnie. Dana wyciągnęła z ciała odłamek szkła i wemknęła się do chłodziarni. Wtedy na domiar złego zadzwonił Mulder. Powiedział on Scully, że rezerwuje na jutro dwa bilety do Dallas. Ta rozmowa niestety nie została skończona, bo agentka musiała dalej ukrywać się przed ochroną. Na szczęście udało jej się to...
Następnego dnia agenci wylądowali w Dallas. Udali się do tamtejszego wydziału FBI. Tam dowiedzieli się, że wszystkie dowody w sprawie wybuchu zostały przesłane do Waszyngtonu. Mimo wszystko zostało coś, co nie zostało wysłane, były to szczątki kości, znalezione w pobliżu jaskini w północnym Texasie. Scully włożyła je pod mikroskop. Gdy je (na miejscu) dokładnie obejrzała, jej mina wyglądała mało zachwycająco. Już wtedy było wiadomo, że kolejnym krokiem agentów będzie północny Texas.
Następnie ponownie śledzimy poczynania naukowców, stacjonujących w powstałym laboratorium, w miejscu dawnej jaskini. W końcu postanowiono wypróbować szczepionkę, tą samą, której w razie niebezpieczeństwa nakazał użyć Cancer Man. W tym celu jeden z naukowców postanowił zejść w dół jaskini, by wszczepić zawartość strzykawki przebywającemu tam strażakowi. Mężczyzna ubrał się w specjalny kombinezon i zszedł drabinką na dół. Udał się w kierunku łóżka ocalałego strażaka. Gdy jednak odsłonił parawan, za którym znajdowało się łóżko, jego oczom ukazał się przerażający widok. Ciało było rozerwane w okolicy klatki piersiowej. Jednym słowem, pasożyt, który znajdował się wewnątrz ciała strażaka wyszedł na zewnątrz, co oznaczało, że naukowiec jest w śmiertelnej pułapce. Mężczyzna szybko zorientował się co mu grozi, dlatego ruszył w kierunku drabiny. Wtedy zauważył żywą istotę, stojącą w cieniu jaskini. Postanowił sam wszczepić jej szczepionkę. Mimo wszystko nakazał, by dwóch ludzi zeszło do niego na dół. Zanim to uczynili, naukowiec napełnił strzykawkę substancją, po czym powoli zaczął się zbliżać do istoty. Bestia jednak go uprzedziła. Z zabójczą szybkością zwaliła mężczyznę z nóg, po czym swymi szponami zahaczyła kilkakrotnie o ciało naukowca. Mężczyzna, próbował się bronić, udało mu się wstrzyknąć szczepionkę w ciało bestii. Gdy już oswobodził się z olbrzymich opresji, ponownie udał się w kierunku drabinki. Na górze stali już naszykowani do zejścia na dół naukowcy. Gdy jednak zobaczyli rannego kolegę, po woli wspinającego się na górę, całkowicie zmienili swoje zamiary... Natychmiast zamknęli szklane „wieko” jaskini, po czym zasypali je ziemią (krótko mówiąc laboratorium zostało zlikwidowane). Co stało się z uwięzionym mężczyzną ? – o tym chyba już nie muszę pisać :); (chwilę później z ogromnym impetem rzuciła się na niego tajemnicza istota).
Przenosimy się do Hrabstwa Somerset oraz Well-Manicured Man’a i jego rodziny. Staruszek beztrosko siedział sobie w swoim ogrodzie, kiedy zadzwonił do niego Cancer Man z wiadomością, by ten natychmiast stawił się na nadzwyczajnym zebraniu, zorganizowanym w Londynie (zaistniała taka konieczność, po tym, jak laboratorium w północnym Texasie zostało zlikwidowane, a sprawy powoli wymykały się spod kontroli). Oczywiście zebranie było obowiązkowe i już kilka godzin później wszyscy działacze Syndykatu znaleźli się na miejscu. Podczas spotkania została głównie poruszona kwestia północnego Texasu. Wszyscy członkowie ogromnie się zdumieli na wieść, że wirus przeszedł mutację, po której może swobodnie się poruszać. W końcu doszli do Muldera i Scully. Dlaczego ? Agenci byli jedynymi niepowołanymi ludźmi, którzy widzieli ciała zaatakowane wirusem. Cancer Man wyszedł z inicjatywą zlikwidowania agentów, jednak inni członkowie nie przystali na ten pomysł. Razem stwierdzili, że wystarczy zabrać Mulderowi to, co dla niego najcenniejsze, Sculy...
Po całym zamieszaniu z działaczami Syndykatu, zaczynamy śledzić ruchy Muldera i Scully. Tak jak Mulder powiedział, udali się oni w miejsce, gdzie znajdowała się jaskinia – stamtąd pochodziły kości, które Scully miała przyjemność obejrzeć pod mikroskopem. Na miejscu nie znaleźli nic nadzwyczajnego. Normalne miasteczko, w którym nie było ani śladu po laboratorium. Muldera mimo wszystko zaciekawił plac zabaw. Trawa była tam jak na ten klimat bardzo zielona, a stojące na niej urządzenia zupełnie nowe. Fox był pewien, że ktoś coś próbował zatuszować. Chwilę później Mulder zaczepił trzech chłopców na rowerach (tych samych, którzy byli przy tym, jak Stevie wpadł do jaskini). Chłopcy niestety nic nie chcieli powiedzieć. Dopiero jak Mulder pokazał im odznakę FBI, ich buzie się otworzyły. Wyznali oni agentom, że pewni ludzie nie pozwolili im nic mówić, a w zamian za to zbudowali im plac zabaw i kupili rowery. Potem powiedzieli, że wszyscy odjechali (nieoznakowanymi cysternami) godzinę temu, pokazali nawet kierunek.
Agentom nie pozostało nic innego jak pospieszyć we wskazanym przez chłopców kierunku. W ten sposób uwikłali się w podróż poprzez szosę, otoczoną zewsząd stepami. Wydawało się, że droga nie ma końca. W końcu Mulder i Scully dojechali do rozwidlenia dróg: jedna prowadziła w prawo, druga w lewo. Jak przystało na agentów, każde chciało jechać w przeciwnym kierunku. Mulder szukając najrozsądniejszego wyboru, pojechał prosto (!)... jednocześnie zjeżdżając z drogi asfaltowej, a wkraczając na szutrową ! W ten sposób przejechali kilkadziesiąt mil ! Noc była w pełni, a po cysternach nie było śladu. Po całej długiej „podróży” dojechali do końca drogi... Scully była zrezygnowana. Wysiadła z samochodu i zaczęła robić wyrzuty Mulderowi (rano miała być w Waszyngtonie na przesłuchaniu w sprawie eksplozji). Agentkę jeszcze bardziej podrażnił fakt, że wirus według Fox’a pochodził z kosmosu ! Gdy Scully chciała ostatecznie powiedzieć co o tym wszystkim myśli, nagle rozbrzmiał dźwięk przejeżdżającego pociągu. Mulder od razu zauważył, że dwa ostanie wagony–platformy przewożą naczepy nieoznakowanych cystern. Agenci natychmiast wsiedli do samochodu i udali się „drogą” prowadzącą tuż przy samych szynach. Po kolejnej długiej „przejażdżce” samochodem, dotarli nad skarpę. Wysiedli z wozu. Znajdowali się na wzniesieniu, z którego znakomicie było widać cała panoramę okolicy. Nie był to jednak dobry znak. Na dole znajdowało się ogromne pole kukurydzy, po środku której znajdowały się dwa zabudowania w postaci białych kopuł. Niby nic dziwnego, że ktoś sobie coś uprawia, ale po środku pustyni ? Mulder i Scully nie omieszkali zobaczyć co jest w środku. W tym celu zsunęli się po skarpie, po czym przeszli przez ogromne pole wspomnianego już warzywa. Teraz znajdowali się już u stóp tajemniczych budynków. Agenci weszli do jednego z nich. Przywitało ich dość chłodne powietrze. W środku nie znajdowało się nic poza pozasłanianymi wylotami powietrza. Całość wyglądała dość dziwnie. Mulder zainteresował się jedną z zasłoniętych kratek. Pod spodem było coś słychać. (Agentom wydawało się, że są na szczycie jakiegoś podziemnego labiryntu). Głos, który wydobywał się z wylotów brzmiał jak wysokie napięcie. Gdy Mulder przyłożył głowę do kratki, by się przysłuchać, nagle w jednej chwili wszystkie wyloty otworzyły się... Ze wszystkich kratek wyleciały miliony owadów. Mulder i Scully w popłochu zaczęli biegnąć ku wyjściu. Na całe szczęście żaden z owadów ich nie ukąsił. Po chwili, już znajdowali się na zewnątrz. Niestety nie był to koniec problemów... Mulder i Scully, usłyszeli w powietrzu jakiś głos. Jak się już chwilę później okazało, był to dźwięk dwóch nadlatujących śmigłowców. Oba miały olbrzymie jupitery, które oświetlały pola kukurydzy i po ich zachowaniu było widać, że nie są przyjaźnie nastawione. Agenci ponownie musieli zdać się na własne nogi i biec ile mieli w nich sił. Wpadli w pole, po czym zaczęli podążać w kierunku samochodu (cały czas latały nad nimi śmigłowce). W końcu udało im się wydostać z „gąszczu”. Jak się szybko zorientowali śmigłowców już nie było, zostali ocaleni. Mulderowi i Scully (chociaż głównie Scully) nie pozostało już nic innego jak wrócić do Waszyngtonu, rano miało się odbyć przesłuchanie w sprawie wybuchu w Dallas...
Następnego dnia agenci wylądowali w stolicy USA. Scully udała się na przesłuchanie. Postanowiła okazać komisji nowe dowody, potwierdzające ich niewinność. Wyznała także, że we wszystko najprawdopodobniej zamieszany był agent Michaud. Komisja wyjaśnienia Dany przyjęła  z lekkim dystansem.
Tymczasem Mulder poszedł do baru, miał nadzieję, że spotka tam doktora Kurtzweil’a. Na szczęście nie mylił się i już po chwili nawiązał z Alvinem kontakt. Ta jednak nie przebiegła spokojnie. Doszło do ostrej wymiany zdań. Mulder nawet stwierdził, że doktor go oszukał, że nawet wcale nie znał jego ojca (Alvin twierdził, że był przyjacielem Williama Muldera). Fox miał wyrzuty do Kurtzweial, że ten go nie ostrzegł przed tak wielkim spiskiem (chodziło głównie o ścigające agenta śmigłowce w polu kukurydzy). Kurtzweil wyznał wtedy Mulderowi, żeby się cieszył, że żyje... (Alvin: „I jak sądzisz dlaczego teraz ze mną rozmawiasz ? – ci ludzie nie popełniają błędów”). Po tych słowach mężczyźni się rozstali. Chwilę później Mulder zobaczył, że podczas całej rozmowy, na schodach przeciwpożarowych stał jakiś mężczyzna, który podsłuchiwał całą rozmowę (gdy tylko Mulder na niego spojrzał, mężczyzna od razu zniknął ze schodów...).
Agent wrócił do domu. Wziął do rąk album z fotografiami z dzieciństwa. Chciał na nich znaleźć Alwina Kurtzwela, bo skoro doktor nie kłamał i naprawdę był przyjacielem jego ojca, to powinien być na jakimś zdjęciu rodzinnym. Po chwili na jednej z fotografii poznał Kurtzweila. Dopiero wtedy był przekonany, że doktor działa w dobrych intencjach... Chwilę później do drzwi mieszkania Muldera zapukała Scully. Ze spuszczoną w dół głową weszła do środka. Wyznała partnerowi, że dostała nowy przydział w Salt Lake City, co było równoznaczne ze złożeniem wymówienia z pracy w FBI. Mulder nie mógł w to uwierzyć (Scully wyszła na korytarz). Fox wyszedł za nią, by odwieść ją od planów rezygnacji. Agent podniósł Danę na duchu. Oznajmił jej, że dzięki niej jeszcze jest uczciwy i nadal poszukuje prawdy. Scully nie kryła wzruszenia. Agenci przytulili się do siebie i kiedy miało już dojść do... (sami zgadnijcie :) ), nagle Scully źle się poczuła... Po chwili agentka wyciągnęła zza kołnierza owada, tego samego, który znajdował się w tajemniczych, białych kopułach. Jasne było, że została ugryziona. Jak się jednak okazało nie był to zwykły owad, ani zwykłe ugryzienie. Scully oznajmiła, że traci czucie w nogach i rękach, oraz, że ma jakiś dziwny smak w gardle... Mulder pobiegł zadzwonić po pogotowie. Pomoc nadciągnęła bardzo szybko... Sanitariusze położyli agentkę na noszach, po czym zanieśli ją do karetki. Mulder był zaniepokojony. Zapytał lekarzy, do którego szpitala ja zabierają... Ci jednak nie odpowiedzieli i przed nosem zamknęli agentowi drzwi od karetki. Fox nie dał za wygraną... podbiegł do kierowcy pojazdu, ten jednak bez słowa wyjął pistolet i strzeli (przez szybę) Mulderowi w głowę. Agent padł bez życia na ziemię. Karetka ze Scully odjechała, a kilka sekund później przyjechała prawdziwa pomoc, ta którą wezwał sam agent, by ta pomogła Dana’ie...
Kilka godzin później, widzimy jak pewien samolot ląduje na lotnisku, w nieznanym przez nas miejscu. Z jego wnętrza naukowcy wyprowadzili szklany pojemnik, w którego wnętrzu znajdowała się nieprzytomna Scully. Pojemnik został wprowadzony do innego samolotu, do samolotu, w którym znajdował się Cigarette Smoking Man (wyglądało to tak, jakby to właśnie on nadzorował całą operacją).
Następnie przenosimy się do jednego ze szpitali w Waszyngtonie... Okazuje się, że Mulder żyje ! [czas na otarcie łez szczęścia :)]. Fox doszedł do siebie po kilku godzinach od postrzału. Na miejscu znajdowali się Wolni Strzelcy, czyli Frohike, Byers i Langly. Wytłumaczyli oni agentowi, że kula tylko otarła się o jego czaszkę, nie powodując większych obrażeń. Muldera jednak nie interesował swój stan zdrowia, bardziej był przejęty losem Scully. Chciał wstać z łóżka i iść jej szukać, jednak nie mógł tego uczynić, ponieważ był pilnowany przez agentów FBI. Fox wpadł na pewien pomysł... Przebrał się w garnitur Byers’a, a samego Wolnego Strzelca położył do łóżka, po czym wyszedł ze szpitala  w towarzystwie pozostałych „Strzelców”. Pilnujący Muldera agenci nic nie zauważyli...
Agent umówił się z Kurtzweilem na tyłach baru. Zanim jednak doszło do tego spotkania, najpierw doktor odbył meetinig z Well Manicured Man’em (też na tyłach baru). Było to spotkanie nagłe i nie umówione... Kilka minut później na tyły baru dotarł Mulder. Trochę się zdziwił, że zamiast Kurtzweila spotkał Well Manicured Man’a. Staruszek zaprosił Fox’a do samochodu. Pewnie Mulder w normalnych warunkach na taką propozycję by nie przystał, ale Manicured Man wyznał, że tu chodzi o życie Scully – agent nie miał wyboru...
Podczas gdy samochód zmierzał w nieznanym kierunku, Well Maincured Man zaczął opowieść o całej sprawie w Dallas i północnym Texasie... Wyznał Fox’owi, że tu nie chodzi tylko o życie Scully, ale całego świata ! Jak się okazało, wirus, którym została zakażona agentka pochodził z kosmosu, a na ziemi pojawił się jeszcze przed dinozaurami... W ostatnich dniach wydostał się on jednak spod ludzkiej kontroli i przeszedł mutację... Mulder dowiedział się, że obcy szykują wielką kolonizację, dlatego porywają ludzi. Taki też był powód porwania Samanthy. Kosmici przez to, że ją uprowadzili, zapewnili jej dalsze, spokojne życie, jednak jako klon (połączenie obcego z człowiekiem). W wyniku wciąż narastającego niebezpieczeństwa kolonizacji obcej rasy, naukowcy opracowali specjalną szczepionkę, o której kosmici nic nie wiedzieli. Szczepionka zwalcza wirusa, ale tylko, jeśli zostanie wprowadzona do zakażonego wirusem organizmu po 9 godzinach od zakażenia... Po tym zdaniu Well Manicured Man wręczył Mulderowi antidotum. Staruszek powiedział agentowi, że ma bardzo mało czasu, i że musi się bardzo spieszyć. Po całym tym wyznaniu, Fox zapytał co się stało z doktorem Kurtzweilem... Na to pytanie Manicured Man odpowiedział, że dostał nakaz zlikwidowania Alvina i Muldera... Fox domyślił się, że doktor nie żyje, a najprawdopodobniej on sam będzie następny. Wtedy powiedział, że chce wysiąść. Staruszek nakazał kierowcy, by te zatrzymał wóz. Wtedy wyznał Mulderowi, że jeśli ktokolwiek wydałby to, o czym teraz rozmawiali, zostałby zabity. Nagle Well Manicured Man wyciągnął pistolet i zastrzelił kierowcę, a następnie kazał Mulderowi wyjść z samochodu. Fox był pewien, że staruszek chce go zastrzelić. Tym razem jednak agent się mylił, bo Manicured Man jeszcze raz wyjaśnił na jakiej zasadzie działa szczepionka, po czym nakazał Mulderowi się spieszyć. Gdy staruszek skończył swoją kwestię, (Fox był już kawałek od pojazdu) wsiadł do wozu. Samochód niespodziewanie wybuchnął ! Siła eksplozji zrzuciła Muldera z nóg. Agent rozejrzał się po okolicy, zacisnął w ręku szczepionkę, po czym biegiem ruszył przed siebie.
Antarktyda, Ziemia Wilkesa – 48 godzin później. Mulder podążał według wskazówek Well-Manicured Man’a, co zawiodło go na Antarktydę – tam według staruszka miała zostać przewieziona Scully. Fox zdobył specjalny pojazd, który ułatwił mu drogę w głąb pustyni lodowej... Niestety kilka kilometrów od celu podróży w pojeździe skończyło się paliwo. Mulder wysiadł i zaczął iść pieszo. W końcu dotarł na wzgórze. Z samego czubka wzniesienia dojrzał jakiś „obóz”. Dokładniej przyjrzał mu się lornetką – był pewien, że jest to miejsce wskazane prze Well-Manicured Man’a. Postanowił iść w kierunku zabudowań. Pieszo przemierzał pustynię, obóz był coraz bliżej, ale nagle podłoże pod jego nogami ugięło się i agent poleciał dobrych kilka metrów w dół. Fox nie zamierzał wracać na powierzchnię. Tunel na środku Antarktydy wydał mu się trochę podejrzany... Mulder zauważył, że niżej znajduje się jakieś przejście – był to podobny tunel do tego, którym spadł. Postanowił zsunąć się w dół. Przejście prowadziło do jakiejś groty. W środku Mulder dokonał makabrycznego odkrycia. W ścianach groty, znajdowały się pewnego rodzaju pionowe pojemniki, w których znajdowali się ludzie ! Agent doszedł do wniosku, że znalazł się w podziemiach obozu, tego, którego wiedział na powierzchni. Gdy tak przemierzał jaskinię, doszedł w końcu do ogromnej „hali”. Jak się okazało całe podziemie było olbrzymie, a ścieżka, którą doszedł Mulder, to jedna z setek ścieżek, zbiegających się do miejsca, w którym stał agent. Dla każdego człowieka, znalezienie na takim dużym obszarze jednej osoby, to jak szukanie igły w stogu siana, dla Fox’a jednak było inaczej. Zauważył on kilka metrów niżej, specjalne „nosze”, na których najprawdopodobniej została przywieziona Scully. Od razu pomknął w dół. Droga nie była prosta – musiał zejść po ścianie, podobnie jak to robią alpiniści. A że Mulder alpinistą nie jest, ześlizgnął się i spadł (na całe szczęście) na coś w rodzaju dużej zjeżdżalni. Zsunął się po niej z bardzo dużą szybkością, po czym w ostatniej chwili złapał się za (jakąś) odstającą część, dzięki której nie spadł w niekończącą się otchłań... Wisząc nad przepaścią, powoli „przeszedł” kawałek w prawo, po czym ześlizgnął się na „stałe podłoże”. Tam zeskoczył jeszcze kawałek w dół i jak się okazało, znalazł się na miejscu, gdzie stały puste „nosze”. Na miejscu znalazł ciuchy Scully – wtedy nie miał już wątpliwości, że agentka jest gdzieś w pobliżu. Następnie przeszedł w kolejny korytarz. Tam w pojemnikach, w zielonej cieczy (podobnie jak to miało miejsce na górze) znajdowały się ludzkie ciała. W jednym z tych pojemników Mulder znalazł Scully. Fox chciał rozbić szybę, ale ta była na tyle wytrzymała, że nawet nie drgnęła. Wtedy Mulder oderwał od „noszy” Scully, butlę z gazem. Butla uczyniła jako dobry przyrząd do rozbicia szyby. Zielona ciecz się wylała, ale Scully stała zupełnie sztywna, oczy miała otwarte, a do jej ust prowadziła jakaś dziwna rurka. Mulder natychmiast wyjął z kieszeni szczepionkę, po czym całą zawartość strzykawki przekazał ciału Scully. Po chwili Dana poruszyła się, ale było widać, że się dusi. Wtedy Mulder wyciągnął jej z ust rurkę. Agentka widać było, że czuje się dużo lepiej...
Niestety obecność Muldera nie została niezauważona. Ludzie pracujący w obozie na powierzchni, mieli kontrolę nad całym podziemiem. Zdawało się, że wszystkim kieruje przebywający tam Cancer Man ! Naukowcy spostrzegli się, że do ciała Scully została wstrzyknięta jakaś substancja. „Palacz” od razu zrozumiał, że Mulder otrzymał od kogoś szczepionkę. To niestety nie wszystko... Po tym jak Fox oswobodził Scully, cały system komputerowy naukowców zaczął się psuć... Z urządzeń elektrycznych posypały się iskry, a w podziemiu zaczęła wydobywać się para wodna. Cancer Man nakazał wszystkim natychmiastową ewakuację. Cała załoga obozu od razu stawiła się na zewnątrz, po czym wszyscy wsiedli do pojazdów i odjechali daleko od obozu...
Tymczasem Mulder został uwięziony w podziemiu, razem z na półprzytomną Scully. Nie zamierzał on się jednak poddawać. Wziął koleżankę na ręce, po czym zaczął zmierzać ku głównej „hali”. Gdy doszedł na miejsce, razem ze Scully zaczął się wspinać po małej drabince na górę. Szło mu to dość wolno, ponieważ musiał pomagać nad wyraz osłabionej Scully. W końcu udało im się dostać na samą górę. Wtedy Mulder ponownie wziął Danę na ręce i pobiegł w stronę tunelu, tym samym, którym dostał się do podziemia. Na miejscu kazał Scully chwycić się rury, która prowadziła na powierzchnię. Dana nie odzywała się – dopiero wtedy agent zauważył, że jego partnerka straciła przytomność.
Czasu było coraz mniej. Para wodna spowodowała rozpuszczanie się brył lodu, w których byli uwięzieni ludzie. Co gorsza, w bryłach byli nie tylko ludzie – znajdowali się tam też obcy ! Właśnie wtedy kosmici ożyli ! Zaczęli z całej siły walić po szybie, by tą rozbić i wydostać się na zewnątrz (aż ślina im ciekła, gdy widzieli Muldera i Scully). Agent nie miał ani chwili do stracenia. Reanimował Scully metodą usta-usta, po czym Dana ponownie odzyskała przytomność. Z tą chwilą, kosmici wydostali się na zewnątrz bryłek lodu ! Gdy Mulder to zobaczył, natychmiast podniósł Scully i nakazał jej, by ta złapała się rury. Dana była już prawie uratowana, a Mulder został oko w oko z obcymi. Na szczęście nie wpadł na pomysł otwartej konfrontacji. Podobnie jak Scully, złapał za utwór i zaczął wciągać się do góry. Wtedy jeden z obcych złapał Muldera za nogę... Fox zachował jednak zimną krew i z determinacją szarpnął nogą, która wyrwała się z uścisku. Następnie za Scully podążył do góry. Wspinając się tunelem, słyszał wrzaski kosmitów za sobą, wydawało mu się, że idą za nim – dlatego jeszcze bardziej przyspieszył...
Po chwili Mulder i Scully znaleźli się na powierzchni :). Z otworu, z którego wyszli unosiły się kłęby pary wodnej... Po obcych nie było śladu... Nie był to jeszcze koniec problemów ! Agent zauważył, że cały obóz zapadł się pod ziemię, a zapad ziemi pociągnął za sobą kolejne tereny. W ten sposób rozeszła się pewnego rodzaju fala, po której śnieg zapadał się w dół. Mulder wziął Scully na ręce i zaczął biec przed siebie (inaczej wpadłby pod ziemię). Nagle jednak, podłoże pod agentami ugięło się i spadli oni na dół. Na szczęście po chwili jakaś siła wyrzuciła ich z powrotem na górę. Oczom Muldera ukazało się coś niezwykłego, coś, czego poszukiwał od dawna – UFO. Spod ziemi wyleciał olbrzymi statek kosmiczny – okazało się, że podziemie, w którym znaleźli się Mulder i Scully było wnętrzem UFO ! Olbrzymi spodek uniósł się w górę, po czym powoli zaczął się oddalać... Fox nie mógł uwierzyć własnym oczom – widział UFO. Jeszcze ważniejszym faktem było to, że został wraz ze Scully ocalony od zguby!
Po tych wszystkich wielu zaskakujących wydarzeniach, cała sprawa ma koniec w Waszyngtonie. Scully udała się na ostatnie przesłuchanie w sprawie eksplozji w Dallas. Komisji opowiedziała dokładnie wszystko, co wraz z Mulderem przeżyła (m.in. o zakażeniu, uprawach kukurydzy i zmodyfikowanych genetycznie pszczołach). Komisja po naradach uznała, że raport Scully jest niepełny – zawierał wiele informacji niedorzecznych, takich, które były mało wiarygodne – np. UFO na Antarktydzie. Po ogłoszeniu werdyktu, Dana przedstawiła komisji ostatni dowód – martwa pszczołę, tą która ukąsiła agentkę...
Tymczasem Mulder siedział w ogrodzie, niedaleko Kwatery Głównej FBI. Scully opowiedziała mu o wszystkim, co miało miejsce podczas przesłuchania. Mulder nie krył oburzenia. Szczególnie denerwował go artykuł w lokalnej gazecie. Było w niej napisane, że wirus, którym zakaziło się kilka osób w Dallas, to wirus Hanta ! – nie było mowy o Mulderze i Scully...
Fox był naprawdę zrezygnowany... Powiedział Scully, żeby zostawiła sprawy Archiwum X i zajęła się tym, co ją naprawdę interesuje – medycyną. Agent był wściekły, wiedział, że rząd wszystko zatuszuje. Mówił, że kolejny raz byli tak blisko prawdy i nadal nic, ponownie muszą wszystko zaczynać od początku... Scully jednak miała do tego inne podejście. Wytłumaczyła Mulderowi, że nie morze się teraz poddać, po tym, po czym przeszedł. Według Scully złożenie teraz broni było równoznaczne z uznaniem wyższości kłamstwa nad prawdą. Najwyraźniej Muldera podbudowały te słowa. Agenci przytulili się do siebie, po czym udali się na spacer... Na pewno oboje, nie zamierzali rezygnować...
Na koniec przenosimy się na daleką prowincję w Tunezji. Rząd USA także nie postanowił spocząć na laurach. By zatuszować całą sprawę z wirusem, usunęli oni uprawę kukurydzy z okolic Dallas, usunęli także hodowlę pszczół. Całą uprawę i co za tym idzie hodowlę przenieśli do Tunezji, by tam kontynuować zaczęte badania nad obcymi. Całym zasiewem dowodziła jedna z czołowych osób Syndykatu, na miejscu nie mogło także zbraknąć Cancer Man’a (przyleciał on chwilę wcześniej, by spotkać się z dowodzącym). Niedługo potem doszło do spotkania dwóch mężczyzn. „Palacz” miał do przekazania ważną informację... chodziło o Muldera. Rząd dowiedział się, że to jemu zawdzięczają odlot statku. Członek Syndykatu jednak nie przejął się zbytnio tym faktem, powiedział: „Jeden człowiek nie może przezwyciężyć przyszłości”. To nie był jednak koniec, Smoking Man miał jeszcze jedną wiadomość – dał ją mężczyźnie na kartce. Ten po przeczytaniu wiadomości upuścił kartkę na ziemię, po czym odszedł. Na kartce było napisane: ”ponownie otwarto Archiwum X”.

   
 


David Duchovny i Gillian Anderson ponownie wcielili się w Muldera i Scully. "The X-Files: I Want to
Believe" na DVD od 20 stycznia '09!

 

 

 

 
 


Obecnie serial "Z archiwum X"
nie jest emitowany w żadnej
polskiej stacji telewizyjnej. TVP
ociąga się z premierą 9 serii.

 

 

 
 

Pilotowy odcinek
Pilotowy odcinek wyemitowano
w 1993 roku w USA. Od tego
czasu powstało ponad 200 odc.
obejmujących 9 sezonów serialu.

 

 

 
 


David Duchovny karierę zaczynał
jako statysta i narrator w filmach.
Dzięki "The X-Files" stał się
rozpoznawalny na całym świecie.

 

 

 
 


Przeprowadzka do Anglii wyszła
Gillian Anderson na dobre.
Jako Lady Dedlock podbiła serca
Brytyjczyków w "Bleak House".

 

 

 
 


Nauczony złym doświadczeniem,
serwis doczekał się alternatywne-
-go adresu URL. Zawsze
znajdziecie go na xfiles.xbr.pl!

 

Sliders PL

www.m2000.prv.pl

The X Files Forum

Koncerty, rock, metal

statystyka